czwartek, 9 sierpnia 2012

[2] Co do...


Przez kolejne dni nie miałem takich snów. Ciagle szukałem czegokolwiek co
ma związek z tym cmentarzem, znakiem i tą.. mroczna postacią. Jednak na nic nie
trafiłem. Dzisiaj do mojej babci przyjeżdża jakiś wnuczek, ale ja nie jestem z nim
spokrewniony.
Poszedlem do łazienki z czystymi ubraniami kładąc je na szafie i wszedłem do
wanny z gorącą wodą. Zamknąłem powieki i odprężyłem sie. Otwierajac powieki
ujrzałem ciemną postac z cmentarza. Stała przed wanną. Wystraszyłem sie nieco, ale
nie ruszyłem sie z mejsca ani o milimetr. Patrzyłem na nią spokojnym, normalnym
wzrokiem. Po chwili wysunęła swoją rozpadającą sie dłoń i przesunęła nią po moim całym
ciele. Wzdrygnąłem sie.
-Ty.. jesteś.. jego.. - zaczęła mówic ochrypłym, lekko piskliwym głosem.
-kim? kogo ? - patrzyłem na nią z niedzieją, że powie mi i że sie czegoś w końcu dowiem,
ale.. niestety.. Zniknęła z jednym piskliwym krzykiem zostawiając po sobie tylko kartke.
Wziąłem ją. Nie zrozumiałem co pisze, bo było to w nie moim języku ani żadnym, który
znam. Czyli nowa zagadka.
Przyglądałem sie temu co jest napisane. Wyszedłem po jakiś 30 minutach z
wanny i wytarłem sie odkłądajac kartke na szafke obok ubrań. Spojrzał na siebie w
lustro. Oczy rozszerzyły mi sie, kiedy zobaczyłem za sobą postac
w czarnym pąłszczu, że nei było widac jego twarzy. Ujrzałem jeszcze jego
intensywnie czerwone oczy i długie kły. Odwróciłe msie szybko obierajac dłonie o
umywalke. Nie było nikogo. Rozglądałem sie panicznie szukając tej postaci.
Odetchnąłem z ulgą nie zauważając jej. Ubrałe msie w czyste bokserki, czarne rurki i
czarny lekko na mnie za długi sweterek. Założyłem swoje czarne soczewki i uczesałem
włosy do lekkiego nieładu. Spojrzalem ostatni raz w lustro i wyszedłem schodząc po
schodach na dół.
Pomogłem babci w robieniu obiadu. Akurat, kiedy skończyliśmy do
domu wszedł mężczyzna w lekko zsuniętych z bioder czarnych spodniach, czarnych
glanach, w czarnej koszulce, a na to miał zarzuconą czerwono czarną koszule w
kratke. Był..przystojny. Zmierzyłem go wzrokiem od gory do dołu. Zatrzymałem sie na
jego szyji, gdzie znajdował sie nieśmiertelnik. Był na nim ten sam znak.
"On może coś wiedziec" - pomyślałem.
-Cześc babciu, dziadku.. maluchy - uśmichnął sie tuląc do siebie ich wszystkich.
Uśmiechnąłem sie widząc ich. Wyglądali..jak kochająca sie rodzina, która dawno sie nie
widziała.
-Chodź Ritsu - powiedział patrząc na mnie wykonując przywołujący gest dłonią.
Podszedłem do niego z lekkim uśmiechem. Wtulięł msie w niego i przyjżałem sie jego
nieśmiertelnikowi. " Nie ma pomyłki. To ten sam.." -pomyślalem i dotknąłem delikatnie
jego naszyjnika.
Poczułem jego dłoń na swojej głowie. Zdziwiłem sie nieco, ale wtuliłem w niego.
-Ne ne.. Jasper-kun, pokazac ci moj rysunek ? - krzyknęła dziewczynka. On
zachichotał i pokiwał głową na "tak". Po chwili przyniosła mu rysunek przedstawiajacy
jego i trójke dzieciaków bawiących sie na dworze. Byłem zbyt zajęty przyglądałem sie jego
nieśmiertelnikowi. Obracałem go delikatnie w palcach w poszukiwaniu jakiegoś małego
napisu albo czego kolwiek.
-Co tak sie nim bawisz, hmm ? - szepnął do mnie i spojrzał mi w oczy. Zauważyłem w nich
lekkie przebarwienie czerwonego.
-Umm.. bo jest ładny - uśmiechnąłem sie delikatnie i puściłem go.
Podałem obiad do stołu. Poczulem dłon na mojej nodze. Nie
przejąłem sie tym i odsunałem sie siadajac obok niego.
-Ritsu, modlitwa - powiedziała z uśmiechem. Wszyscy wstaliśmy i złożliśmy dłonie do
modlitwy.
-Pobłogosław, Panie Boże, nas.
Pobłogosław ten posiłek,
tych, którzy go przygotowali.
I naucz nas dzielić się chlebem i radością
ze wszystkimi.
Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen. - powiedziałem i wszyscy ze mną powiedzieli
ostatnie słowo. Usiedliśmy i zaczęliśmy jeśc. Dziadek opowiadał jak zwykle jakieś historie.
Wszyscy słuchaliśmy ich z uwagą. Co chwile sie śmialiśmy. Był osobą, którą
na prawde szanuje i ma poczucie humoru. Zawsze wszystko mu mówie. Ufam mu.
Po skończonym obiedzie pomogłem Jasperowi myc naczynia. Byliśmy sami w kuchni.
Nucił sobie po cichu jakąś pioseneczke.
-Umm.. Jasper.. - zacząłem niepewnie.
-Tak ? - spytał z szerokim usmiechem na twarzy patrząc na mnie.
-Przyszedłbyś..dzisiaj do mnie w nocy? Musimy porozmawiac.. - odwróciłem głowe w bok
mówiąc poważnym tonem.
-Przyjde - wyszeptał mi do ucha i wyszedł z kuchni. Posprzątałem reszte i wyszedłem z
domu kierując sie na cmentarz.
Nie było tej ciemnej postaci. Zdziwiło mnie to. Skierowałem sie na grób
Edwarda i uklęknąłem. Zacząłem sie modlic. Ujrzałem Jaspera przy innym grobie z
tym krzyżem. Na prawde mnie wszystko dzisiaj zadziwia.. Ehh..
Ucałowałem jego grób i podniosłem sie siadajac na ławke. Po godzinie wyszedłem z
cmentarza. Wszedłem do domu i zasnąłem padnięty.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem, że nie wszystko musi kończyc sie zasypianiem, ale nie wiedziałam co napisac
i tak jakoś wyszło.
Z góry dziękuje za komentarze~ :*

3 komentarze:

  1. A oni nie mieli się czasem spotkać wieczorem? XD A ten poszedł spać, no pięknie ^^
    Ale robi się ciekawie z tym chłopakiem. W mojej wyobraźni był piękny *_* Fajny wzięłaś pomysł z tym naszyjnikiem. Dodaje tajemniczość.

    OdpowiedzUsuń
  2. 2 rozdział ...
    Za wielkie emocje !!!
    Takie miałam emocje czytając to że już nie mogłam xD
    Lecę czytać następne.
    A ci chłopacy naprawdę są kawaii (przynajmniej w mojej wyobraxni xD)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystko pięknie ładnie ale mam nadzieje że się wytłumaczy dlaczego oni się niespotkali bo to trochę niezgodne z fabułą :3 Proszę cię znajć sobie bete albo poprostu sprawdzaj błędy ok? I jeszcze jedno za dużo powtarzających się słów... Spokojnie jak ja zaczynałam pisać to takie byki waliłamże tylko się śmiać xd (no ale się dowiedziałam że mam dyslekcje) xd Bardzo polecam znalezienie bety! To bardzo pomaga i tekst wygląda ładniej, bo beta również poprawia nie które zdanie np. właśnie jak coś się powtarza : D jeszcze raz pisze bardzo mi się podoba fabuła i będe czytać dalej <3

    OdpowiedzUsuń